Klątwa „jabola”

Polskie napoje winiarskie powoli wychodzą z cienia. Dzięki zmianom w strukturze spożycia napojów alkoholowych w Polsce, już nie tylko piwo i wódka, ale i wina oraz inne napoje winiarskie na dobre zagościły na naszych stołach. Jednak zgodnie z dobrze znanym powiedzeniem „cudze chwalicie, swego nie znacie” – rodzime wina owocowe i inne fermentowane napoje winiarskie nie cieszą się w oczach rodaków należytym prestiżem i uznaniem. W dalszym ciągu pokutuje przekonanie, że dobre, jakościowe wino jest winem gronowym, a importowane piwo o smaku jabłka jest na pewno smaczniejsze niż polski cydr.

Struktura produkcji napojów winiarskich w Polsce jest typowa dla krajów Europy Północnej. Dominują w niej fermentowane napoje wytwarzane z owoców innych niż winogrona. Nic w tym dziwnego, uwarunkowania klimatyczne Polski nie sprzyjają uprawie winorośli na skalę przemysłową, ale innych owoców stanowiących surowce do produkcji winiarskiej już tak! Warto podkreślić, że Polska zajmuje 3 miejsce na świecie (po Chinach i USA) w uprawie jabłek. Jesteśmy też liderem w Unii Europejskiej w produkcji wiśni, czarnej porzeczki, truskawki, maliny. Udział polskich win gronowych w strukturze produkcji wyrobów winiarskich jest tym samym bardzo mały. Co prawda od roku 2011  w Polsce powstaje coraz więcej niewielkich winnic, ale udział wyprodukowanych z nich win jest w dalszym ciągu niemal niezauważalny, biorąc pod uwagę produkcję przemysłową. Dla zobrazowania skali, poniżej znajduje się wykres.

Rys. 1. Wykres przedstawiający produkcję win i napojów winiarskich w Polsce w 2016 r. (na podstawie danych Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej).

Produkcja fermentowanych wyrobów winiarskich w Polsce w 2016 r. wyniosła 1106,7 tys. hl łącznie (11,4% mniej niż 2015 r.) - w tym miody pitne 8,4 tys. hl (ich produkcja waha się ok. 1 mln w zależności od dostępności i ceny surowca), a cydr ok. 80 tys. hl. Produkcja win gronowych w Polsce to jedynie 7 tys. hl.

 O ile piwo i wódka uważane są przez Polaków za trunki mało eleganckie, o tyle wino wręcz odwrotnie. Jednak musi być to wino gronowe. Pochodzące głównie z importu.

- W świadomości Polaków utarło się przekonanie, że wina importowane, gronowe są lepszej jakości, a krajowe fermentowane napoje winiarskie absolutnie nie są w stanie konkurować z nimi. Tutaj jeszcze pokutuje wspomnienie PRL-u i wczesnych lat 90-tych, kiedy to nasze rodzime napoje winiarskie często nie były należytej jakości.- tłumaczy Magdalena Zielińska, Prezes Związku Pracodawców Polska Rada Winiarstwa. - Wynikało to z braku odpowiednich regulacji i warunków do prawidłowego rozwoju tej gałęzi przemysłu. W obecnych czasach jest zupełnie inaczej, jednak wiele mitów niestety zostało w naszej kulturze. Jak chociażby skojarzenie win owocowych z przysłowiowym „jabolem” (czyli tanim napojem winopodobnym i winopochodnym bardzo złej jakości produkowanym w Polsce przed laty).

 Szkoda, ponieważ produkowane w Polsce, z polskich surowców, fermentowane napoje winiarskie są obecnie bardzo dobrymi jakościowo produktami. Polska ustawa winiarska oraz ustawodawstwo Unii Europejskiej nakłada na krajowych producentów wiele norm i wymagań odnośnie posiadanych certyfikatów.

- Firmy zrzeszone w ZP Polska Rada Winiarstwa mają doskonałe wyposażenie technologiczne, wspomagane systemami jakości (HACCP, BRC, IFC) kontrolowane przez fachową wiedzę naszych technologów – komentuje Grzegorz Bartol, Prezes firmy BARTEX Bartol, Przewodniczący Rady Głównej ZP PRW. -Większość z nich posiada  od ponad ćwierćwiecza tradycję i doświadczenie, które pozwala im się utrzymać na bardzo konkurencyjnym rynku.  Nie mamy czego się wstydzić w porównaniu z innymi  zagranicznymi firmami. Różnorodność i odpowiednia jakość  polskich  owoców powinna zachęcać naszych klientów do poszukiwania  nowych smaków. Wierzę, że przy właściwej polityce fiskalnej, Polska ma szansę stać się potęgą w produkcji cydrów i innych napoi fermentowanych  w oparciu o zasoby infrastrukturalne rodzimych  rozlewni w Polsce.

Tego samego zdania jest Jakub Nowak, Prezes firmy Jantoń: - Największe polskie firmy branży winiarskiej mają nowe , doinwestowane zakłady, które bez żadnych problemów mogą konkurować z największymi firmami z Włoch, Hiszpanii czy Francji. Nasze zakłady rozbudowywały się w ostatnich latach, dlatego korzystamy z najnowszych technologii i często  jako pierwsi wdrażamy nowe rozwiązania. Nie mamy kompleksów i możemy śmiało się rozwijać na rynkach międzynarodowych.

 Warto też zwrócić uwagę na to, że aktualnie konsumenci poszukujący taniego alkoholu wybierają innego typu napoje, a ilość przedsiębiorstw winiarskich funkcjonujących na rynku  drastycznie się zmniejszyła. - W latach 90-tych działało mnóstwo firm i firemek produkujących wyroby winiarskie – komentuje Magdalena Zielińska. –Dziś na rynku pozostały tylko te, które utrzymują odpowiednie standardy, a przyszłość należy jedynie do produkujących wyroby wysokiej jakości.

Jest o co walczyć, w czasie kiedy produkcja fermentowanych napojów winiarskich w Polsce spada, w innych krajach europejskich rośnie systematycznie. To, że Polska nie wykorzystuje swojej szansy to złożony problem, który nie ogranicza się jedynie do kwestii negatywnych opinii zakorzenionych w świadomości konsumentów i braku wiedzy na temat tych trunków -  zdaniem producentów to zmieni się już w najbliższych latach.

Polscy konsumenci są obecnie świadomi i wymagający – mówi Anna Kalinowska, Członek Zarządu / Dyrektor ds. Produkcji i Inwestycji firmy Henkell& Co. Polska – Rynek sam doskonale weryfikuje produkty niespełniające oczekiwań jakościowych. Z drugiej strony, produkty, które cieszą się uznaniem klientów, szybko poszerzają grono swoich amatorów. Dlatego też prognozuję, że jeszcze kilka lat i nowe pokolenie zmieni strukturę spożycia fermentowanych napojów winiarskich w Polsce, na korzyść właśnie naszych rodzimych produktów.

Na problem składa się jednak również kształt środowiska prawnego, w jakim działają przedsiębiorcy tej branży – kwestie ustawodawstwa i jasności interpretacji przepisów.

- Ustawodawstwo nie sprzyja rozwojowi branży winiarskiej w Polsce – dodaje Jakub Nowak. -Od kilku lat prowadzimy, jako członkowie ZP PRW, żmudny proces porządkowania tej kwestii, ale spotykamy się z dużą barierą biurokracji i brakiem zrozumienia w strategicznych obszarach. Mamy ogromny potencjał rozwoju na rynkach zagranicznych, a paradoksalnie naszym największym problemem jest fakt, że poszczególne ministerstwa nie mogą się porozumieć w kwestii przepisów i nie respektują przepisów będących w gestii innego ministerstwa. Polska ma najdokładniejszą ustawę branżową - wszystko jest szczegółowo opisane i nie ma miejsca na jakiekolwiek nadużycia. Niektóre ministerstwa powołują się jednak na przepisy unijne, a w zasadzie ich brak, zamiast opierać się na krajowych rozwiązaniach, które jak wiemy, wspierają polski przemysł winiarski, a nie europejski lobbing. A ten z kolei chciałby, żeby na rynku były tylko wina gronowe. Inne kraje, które tak jak Polska nie mają warunków do masowej produkcji win gronowych, uregulowały te kwestie krajowymi rozporządzeniami i instrukcjami dla służb celnych. My nie potrafimy tego zrobić, mimo że jesteśmy potentatem w produkcji jabłek i tego typu owoców.

Jednym słowem - mimo, że mamy przewagę konkurencyjną w postaci zaplecza technologicznego i dostępności wysoko jakościowego surowca, to inne kraje Europy Północnej i Zachodniej wykorzystują swój potencjał. My go niestety bezpowrotnie tracimy. Zgodnie z danymi Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, w całej Unii Europejskiej produkcja fermentowanych napojów winiarskich od 2009 r. do 2016 r. wzrosła o ok. 35% (w 2016 r. wynosiła 25,5 mln hl względem 18,8 mln hl w roku 2009). W Polsce natomiast sukcesywnie spada – w latach 2010 - 2016 zmniejszyła się o ponad 35%.

Bartex Dom Wina Henkel Jantoń lemag Mazurskie miody Martini Warwin ardagh