Od lat apelujemy o nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu alkoholizmowi i wychowaniu w trzeźwości, zwracając uwagę, że obowiązujące przepisy są anachroniczne i nie odpowiadają współczesnym realiom społecznym ani gospodarczym. Podkreślamy jednak, że debata nad przyszłością polityki alkoholowej w Polsce powinna być prowadzona w sposób merytoryczny, z poszanowaniem różnorodności rynku i przy uwzględnieniu aspektów kulturowych.
Należy podkreślić, że zakres proponowanych przez Ministerstwo Zdrowia regulacji jest niezwykle szeroki i w znacznej mierze rozmija się z celem, jakim powinno być ograniczanie nieodpowiedzialnego i szkodliwego spożycia alkoholu. Obawiamy się, że w obecnym kształcie przepisy te mogą uderzyć winnice, odradzające się tradycje miodosytnicze, kluby koneserów wina, festiwale enoturystyczne oraz małych importerów i dystrybutorów specjalistycznych. Zmiany dotyczące zasad promocji czy sposób regulacji sprzedaży na odległość stanowią dla nich realne zagrożenie.
Oczywista jest potrzeba uporządkowania tych kwestii, jednak przedstawiona przez Ministerstwo Zdrowia propozycja nie odpowiada rzeczywistości, w jakiej funkcjonują przedsiębiorcy. Zamiast rozwiązywać istniejące problemy, może doprowadzić do powstania nowych i stać się dodatkowo przyczyną niepewności na rynku.
Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi reguluje kwestie marketingu, handlu i dystrybucji napojów alkoholowych. Tworzenie adekwatnych i skutecznych rozwiązań wymaga zatem nie tylko wiedzy z zakresu zdrowia publicznego, ale również zrozumienia realiów gospodarczych i mechanizmów rynkowych.
Niepokój budzą szczególnie zapisy, które w praktyce mogą uniemożliwić ekspozycję napojów alkoholowych w punktach sprzedaży, gdyż mogłoby to zostać uznane za formę zakazanej reklamy.
Sprzeciw naszej branży wywołuje też sposób regulacji sprzedaży przez Internet. Zgodnie z projektem, odbiór zakupionego produktu byłby możliwy wyłącznie w punkcie stacjonarnym. W efekcie możliwości sprzedaży małych polskich producentów byłyby bardzo ograniczone, podczas gdy przesyłki z zagranicznych sklepów nadal trafiałyby bezpośrednio do odbiorców. To rozwiązania, które nie tylko nie realizują założonych celów, ale też stawiają polskich przedsiębiorców w gorszej pozycji konkurencyjnej.
W projekcie przedstawiono propozycje dotyczące materiałów opakowaniowych, wyglądu opakowań oraz treści zamieszczanych na etykietach. Jak wynika z uzasadnienia, motywacją był ubiegłoroczny incydent z tzw. alkotubkami. Niestety, zaproponowano rozwiązania nieadekwatne, które prowadzą do eliminacji wyrobów niemających z alko tubkami nic wspólnego i niebudzących kontrowersji, jak np. małe ceramiczne gąsiorki na miody pitne czy opakowania PET używane przez linie lotnicze.
Co więcej, zapisy dotyczące wyglądu opakowań są bardzo nieprecyzyjne. Proponuje się, by nie mogły one budzić skojarzeń z relaksem, atrakcyjnością czy sukcesem – to pojęcia całkowicie subiektywne i otwarte na różne interpretacje. Dla przedsiębiorców tak nieprecyzyjne zapisy są nie do przyjęcie – oznaczają brak pewności prawa i ryzyko uznaniowych decyzji, a w konsekwencji – nierówne traktowanie podmiotów na rynku.